Lemonish na wieczór: z winem i bez
Dwie wersje na koniec dnia — jedna z wytrawnym białym, druga bezalkoholowa z rozmarynem i grejpfrutem. Obie w tych samych proporcjach.
Wersja dzienna lemonishu ma gasić pragnienie. Wersja wieczorna ma coś innego do zrobienia: ma być wolniejsza, głębsza i wytrzymać w szklance dłużej niż dziesięć minut.
Z winem — gemišt na cytrynie
W Chorwacji gemišt to białe wino z wodą gazowaną, pite bez ceregieli, często o porze, która w Polsce uchodziłaby za przedwczesną. Ten wariant jest jego kuzynem.
- 150 ml wytrawnego białego (graševina, pošip, albo dowolne chrupiące i niedrogie)
- 100 ml bazy lemonishu, mocno schłodzonej
- 50 ml wody gazowanej
- plaster cytryny, gałązka rozmarynu, dużo lodu
Kolejność ma znaczenie: najpierw lód, potem baza, potem wino, gazowana na końcu. Nie mieszaj łyżką — jedno delikatne obrócenie szklanką wystarczy, żeby nie stracić bąbelków.
Wino nie powinno być drogie ani wyraziste. Wszystko, co ma dużo dębu albo słodyczy, kłóci się z cytryną.
Bez alkoholu — grejpfrutowy, po dziewiątej
To mój faktyczny domyślny napój wieczorem i wersja, którą podaję gościom, którzy nie piją, żeby nie stali ze szklanką wody.
- 100 ml bazy lemonishu
- 80 ml świeżego soku z różowego grejpfruta
- 70 ml wody gazowanej
- szczypta soli, rozmaryn, skórka z grejpfruta starta na wierzch
Grejpfrut wnosi goryczkę, której cytryna sama z siebie nie ma, i to właśnie ona sprawia, że napój smakuje „dorośle”. Startą skórkę dodaj dosłownie na sekundę przed podaniem — to ona daje zapach, który czujesz, zanim jeszcze się napijesz.
Zasada domowa: jeśli szklanka nie jest zimna, zanim do niej nalejesz, wstaw ją na pięć minut do zamrażarki. To najprostsza rzecz, która robi największą różnicę.
Ile przygotować
Baza trzyma się w lodówce do trzech dni — po tym czasie cytryna traci świeżość i zaczyna smakować lekko metalicznie. Rozmaryn wyjmij od razu po zaparzeniu, gazowaną dolewaj zawsze tuż przed podaniem.
Na czworo ludzi robię zwykle podwójną bazę i stawiam na stole dzbanek, wino, gazowaną i miskę z lodem. Każdy składa sobie sam, a ja wreszcie mogę usiąść.