Pięć wariantów lemonishu na pięć nastrojów
Lawenda, ogórek, imbir, bazylia i jeden wariant z solą morską, który dzieli gości na dwa obozy. Wszystkie zaczynają się od tego samego dzbanka.
Baza jest zawsze ta sama: trzy cytryny, pół litra wody, dwie łyżki cukru, szczypta soli. Różnica zaczyna się w tym, co wrzucisz do dzbanka na te dwadzieścia minut w lodówce.
1. Lawendowy — na wieczór, kiedy nie chcesz wina
Pół łyżeczki suszonych kwiatów lawendy, zaparzonych w tych 50 ml ciepłej wody razem z cukrem. Odcedź, zanim dolejesz resztę. Lawenda jest zdradliwa: dziesięć sekund za długo i masz w szklance mydło. Zaparzaj dwie minuty, nie dłużej.
Pasuje do końca dnia, do czytania, do nieprzyjemnie gorących nocy.
2. Ogórkowy — najbardziej orzeźwiający ze wszystkich
Pół ogórka gruntowego w cienkich plastrach, do dzbanka razem z lodem. Bez obierania, jeśli ogórek jest dobry. Smak jest delikatny, prawie zielony i to jest jedyny wariant, po którym ludzie proszą o dolewkę, zanim skończą pierwszą szklankę.
Dorzuć dodatkową szczyptę soli — z ogórkiem działa jeszcze lepiej niż w bazie.
3. Imbirowy — na wrzesień i na katar
Cztery cienkie plasterki świeżego imbiru, zaparzone z cukrem jak lawenda, ale przez pięć minut. Ostry, rozgrzewający mimo lodu, świetny wtedy, kiedy lato już się kończy, a ty jeszcze nie.
Jedyny wariant, który dobrze znosi wersję na ciepło. Tak, na ciepło. Spróbuj raz.
4. Bazyliowy — dla tych, którzy lubią pomidory
Sześć liści bazylii, zgniecionych w dłoni, wrzuconych bezpośrednio do dzbanka. Wyjmij po dwudziestu minutach, inaczej zrobi się gorzki i lekko szary. Smak wychodzi zaskakująco wytrawny — to wariant, który najlepiej działa przy jedzeniu, nie zamiast jedzenia.
5. Słony — ten kontrowersyjny
Zamiast szczypty: pół płaskiej łyżeczki soli morskiej na pół litra, plus dodatkowa łyżka cukru dla równowagi. To jest w zasadzie domowy izotonik i tak też smakuje — po długim spacerze w upale jest fenomenalny, a przy stole potrafi kogoś obrazić.
Podawaj z rantem szklanki umoczonym w soli, jeśli chcesz podkręcić dramat.
Jak testować własne warianty
Trzy rzeczy, które oszczędzą ci rozczarowań:
- Zmieniaj jeden składnik naraz. Brzmi nudno, działa.
- Zioła zawsze wyjmuj po dwudziestu minutach. Wszystkie, bez wyjątku, gorzknieją.
- Zapisuj proporcje. Najlepszy lemonish, jaki zrobiłam, przepadł, bo byłam pewna, że zapamiętam.
Mój ranking po dwóch latach: ogórkowy, lawendowy, baza, imbirowy, bazyliowy. Słony jest poza konkursem i ma własnych fanatyków.